- Słucham? - zapytałam miło.
- Czy rozmawiam z Panią Seleną Gomez?
-Tak , coś się stało?-zapytałam ze zmartwieniem
-Nazywam się Dr.Brian Monett pracuje w szpitalu : Westclost st. Judes- w tym momencie wystraszyłam się- Przyjmujemy niejaką Pannę Alyson Mind, zna ją Pani?
-Ymmm, tak to moja przyjaciółka, a co się dokładniej stało?
-Pani Alyson potrącił samochód , co prawda nic jej nie jest ale prosiła bym do Pani zadzwonił czy mogła by Pani przyjechać?
- Tak , za 10 minut będę, dziękuje dowidzenia.
-Dowidzenia.
Szybko zbiegłam ze schodów prawie się wywalając, ale to nie było ważne dla mnie w tym momencie, podrodze do drzwi spotkałam mojego brata Max'a:
-Ej młoda co jest?-zapytał ze zdziwieniem.
-Jade do szpitala Alyson potrącił samochód.
-Co? Ale ży...
- Tak żyje, tylko chciała żebym do niej wpadła-przerwałam bratu.
-Jechać z tobą?
-Jasne.
Wyszliśmy z domu i wsiedlismy do mojego czarnego BMW x5 i wyruszyliśmy do szpitala. Po 8 minutach byliśmy na miejscu. Kiedy weszliśmy do szpitala pobiegłam do recepcji:
-Dziędobry gdzie leży Alyson Mind?
-Dobry, dobry-odpowiedziała znudzona - sala numer 217.
-Dziękuje.
-Proszę.
Max pov:
Cholera! Jestem strasznie zły ,że niezapytałem się do jakiego szpitala jedziemy. To ten szpital. Kurde! Dzięki Bogu idziemy do sali 216 a nie 187.Nie wyobrażam sobie co by bylo gdyby Selena dowiedziała się o czymś czego miała niewiedzieć. Mijaliśmy sale: 210, 212, 214 no i w końcu 216. Weszliśmy , po tym co zobaczyłem miałem ochotę zapasć się pod ziemie.Mandy moja i Seleny mama leżała na łóżku i patrzyła się na nas z uśmiechem poczym zaczeła rozmowe:
- Selena , Max tak za wami tęsknilam - w jej oczach zebrały się łzy.Jezu wszystko zepsuła! Nie po to mówiłem Selenie od kąd skończyła 12 lat ,że jej mama umarła , by ona teraz wszystko psuła. Dzięki mamo , kocham cię:
- O czym pani mówi?-zachichotała Selena- Skąd Pani zna nasze imiona?
-Selena , to ja twoja mama. - uśmiechneła się ciepło Mandy.
-Co pani pieprzy ja nie mam mamy-rzuciła z oburzeniem Selena. Ja natomiast nadal siedziałem cicho.
-Max - spojrzała na mnie mama z bólem w oczach- Wytłumacz jej- to ostatnie szepneła.
-Max !! - warkneła Selena. - O co tu chodzi?!
- Sel , to jest Mandy twoja mama.
-Spierdalaj okej?! Przychodze tu a Pani mi pieprzy ze jest moją mamą?!
-Hej Gomez! - rzuciłą Alyson. Całkiem o niej zapomnialem.
-Cześć Ali-dała jej buziaka w usta.
-Porozmawiaj z nimi spokojnie. Też myślałam, że ta kobieta kłamie że jest twoją mamą .
- Selena...Przepraszam ,że kłamałem.-spojrzałem na nią z bólem w oczach.
Selena siedziała cicho , wiedziałem jedno to cisza przed burzą.
Selena pov:
Czy oni sobie ze mnie żartują!? To jest MTV wkręca? Jeśli tak to was nakrylam, czekałam moze za rogu wyjdzie gdzieś kamera i powie : Mamy cię! Ale nic takiego się nie wydażyło.
- Chcesz mi powiedzieć ,że okłamywałeś mnie przez 4 lata?!-rzuciłam wściekła.
- Tak , ale to nie oto chodzi.- chiał wytłumaczyc mi , ale ja uważam że niema już tu miejsca na tłumaczenie.
- Mam was w dupie! Kłamcy .. A na tobie Max zawiodłam sie cholernie.
Wybiegłam wściekła ze szpitala i wsiadłam do samochodu, poczym ruszyłam w stronę domu. Jechałam 154km/h więc po 3 minutach byłam w domu. Wyszłam z samochodu i tak mocno trzasnełam drzwiami że aż sąsiadka pojawiła się w oknie. Odkluczyłam drzwi od domu i wbiegłam na górę.Jak oni mogli?! To jest rodzina? Kilka łez spłyneło z mojego policzka. Wziełam Iphone 5s i słuchawki poczym wychodząc z domu natknełam się na Max'a:
-Sel błagam-spojrzał na mnie z łzami w oczach .
- Skąd mam wiedzieć, ze nie kłamiesz? Jesteś tak dobrym aktorem.
-Błag..
-Skoncz.-rzuciłam poczym wsiadłam do samochodu. Po 20 minutach znajdowałam się w lesie. wyszłam z samochodu , robiło się ciemno , oh była 20:00. Kopnełam w drzewo , z ust leciała mi wiązanka przekleństw. Nagle usłyszałam szelest, szybko spojrzałam w tamtym kierunku lecz nic tam nie było. To było dziwne, miałam wrazenie że ktoś mnie obserwuje. Znowu ten szelest kiedy miałam się odwrócicktoś objął mnie w pasie i szepnął:
- Co tu robisz , słoneczko?
-Po pierwsze nie jestem słoneczkiem po drugie co cię to obchodzi? - warknełam próbując się wyrwac.
-Spokojnie kotku.Mam na imię David a ty?
-....
-Jak masz na imię?
-....
- Kur*wa! Gadaj! - w tym momencie sie wystraszyłam.
- Se-selena.- szepnełam.
- Ile masz lat?
-16
-Lubię młodsze- szepnął poczym oblizał usta. Z moich oczu popłynely łzy- Zabawmy się.-zaproponował.
-Nie, pr-proszę daj mi spokój.- szepnełam.
-Nope. Nie odmówie sobie takiej przyjemności.- powiedział poczym położył swoje usta na mojej szyji, zaczłął jak przegryzać:
- Daj mi spokój. Zapłace ci.
-Czym?
-Pieniędzmi , a czym można?
-Wolę twoje ciało.- uśmiechnął się beszczelnie.
Już miałam coś powiedzieć gdy usłyszałam strzał, szybko wyrwałam sie z objęc nieznajomego i wsiadłam do samochodu. Po chwili za mną jechało białe Ferrari. Przyśpieszyłam do 98km/h. Kiedy wyjechałam z lasu nikogo za mną nie było po chwili poczułam mocne szarpnięcie samochodu i mnie na asfalcie.






.jpg)

